Joga kojarzy się dziś głównie z pozycjami, rozciąganiem i pracą z ciałem. Tymczasem jej klasyczne teksty zajmują się przede wszystkim czymś, co każdy z nas ma pod ręką, choć nie zawsze nad tym panuje: własnym umysłem. Nie da się po prostu przestać myśleć. Można jednak nauczyć się nie traktować każdej myśli jak pilnego polecenia. Co ciekawe, wiele z tego, co joga opisywała przez stulecia swoim językiem, dziś bada psychologia poznawcza i neuronauka.
To, co jeszcze 30 lat temu wydawało się intuicją, dziś ma potwierdzenie w nauce – zarówno w terapii skoliozy, jak i w praktyce jogi oraz terapii zorientowanej na powięź.
Metoda Schroth, praktyka jogi i koncepcja taśm powięziowych tworzą trzy różne języki opisu, ale wszystkie mówią o tym samym: ciało jest systemem dynamicznych napięć, a oddech i uważny ruch są skutecznym narzędziem pobudzania, uzdrawiania i równoważenia tego systemu.
Większość ludzi postrzega jogę jako praktykę rozwijającą siłę lub elastyczność. To uproszczenie powoduje, że umyka jej kluczowy wymiar — regulacja wewnętrzna. Z perspektywy neurobiologicznej joga nie zaczyna się w mięśniach, lecz w układzie nerwowym.